czwartek, 14 lipca 2016

MASZ PIĘKNĄ DUSZĘ I DUPĘ,MAM CIĘ ZA SZTUKĘ I SZTUKĘ

Gdy zaczynałam moją przygodę z rysowaniem zdawało mi się, że moje rysunki są mdłe, słabe, nudne. Chciałam by były owiane tajemnicą, grozą i seksem. Byłam osobą, która nie miała swojej muzy, ale  przyznam, że długo nie musiałam czekać by ją znaleźć. Pojawiła się, gdy miałam jedenaście lat i fascynowała mnie od samego początku. Jej wygląd robił na mnie wrażenie, ale charakter okazał się jeszcze piękniejszy. Była (i nadal pozostaje) moją największą inspiracją. Minęło sporo lat, a mimo to nie znalazłam lepszej (i szukać nie mam zamiaru). 
Rysunki, które są nią inspirowane wzbudzają największe zainteresowanie. (Nie, wcale nie jest to naga kobieta, a przynajmniej nie tylko.) Rysuję naprawdę zróżnicowanie, ale nie pozwalam sobie by jeden z czynników wymienionych na początku przeważył resztę. Aktualnie pracuję nad najważniejszym (i pierwszym takim) projektem. Chcę by to co stworzę w jakiś sposób zostało zapamiętane i zawierało sporą cząstkę mnie. 
Za każdym razem, gdy rysuję zostawiam kawał siebie w pracy. To co tworzę lepiej obserwować niż patrzeć. Patrząc nie dostrzega się tego co najważniejsze, obserwując można wejść do mojej głowy i zrozumieć moje intencje. 
(Myślę, że niedługo coś wstawię ;) ) 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz