Blog w kapeluszu
niedziela, 20 listopada 2016
INSPIRACJE
Postanowiłam opisać tutaj z czego czerpię inspiracje do moich prac.
1. Tumblr.
Gdy nie mam pomysłu na nic, wchodzę na tumblra i nagle mnóstwo kolorowych zdjęć zalewa mój umysł.
2. LADI6.
Cenię sobie tę kobietę. Jej teksty, teledyski, a nawet brzmienie muzyki powoduje dreszcze.
3. Książka od WOK'u.
To jeden z moich ulubionych przedmiotów w szkole. Kocham przeglądać podręcznik i w sumie znam go na pamięć, ale nadal to robię.
4. Natura.
Nie powinno to nikogo dziwić. Rośliny, krajobraz...całokształt sprawia, że moje oczy ciężko oderwac od tego wszystkiego.
5. Rozmowa z ludźmi.
Gdy rozmawia się z człowiekiem, zawsze można się czegoś od nich dowiedzieć. Przelanie tego na papier jest trudniejsze, ale nie niemożliwe.
6. Cmentarze.
Zawsze były dla mnie owiane tajemnicą i to jest takie niesamowite !
1. Tumblr.
Gdy nie mam pomysłu na nic, wchodzę na tumblra i nagle mnóstwo kolorowych zdjęć zalewa mój umysł.
2. LADI6.
Cenię sobie tę kobietę. Jej teksty, teledyski, a nawet brzmienie muzyki powoduje dreszcze.
3. Książka od WOK'u.
To jeden z moich ulubionych przedmiotów w szkole. Kocham przeglądać podręcznik i w sumie znam go na pamięć, ale nadal to robię.
4. Natura.
Nie powinno to nikogo dziwić. Rośliny, krajobraz...całokształt sprawia, że moje oczy ciężko oderwac od tego wszystkiego.
5. Rozmowa z ludźmi.
Gdy rozmawia się z człowiekiem, zawsze można się czegoś od nich dowiedzieć. Przelanie tego na papier jest trudniejsze, ale nie niemożliwe.
6. Cmentarze.
Zawsze były dla mnie owiane tajemnicą i to jest takie niesamowite !
sobota, 17 września 2016
DZIESIĘĆ POWODÓW, DLA KTÓRYCH LUBIĘ JESIEŃ
Przyszła jesień, lato odeszło, zaczęła się szkoła. Brzmi strasznie ? Niekoniecznie.
Oto dziesięć powodów, dla których lubię jesień.
POWÓD PIERWSZY
Spędzanie mnóstwa czasu pod kocem, z kubkiem gorącej herbaty i szkicownikiem w ręku.
POWÓD DRUGI
Halloween- historie z dreszczykiem, horrory i dynie. To dopiero klimat !
POWÓD TRZECI
,,Londyńska pogoda''. Mgła, deszcz i zimno. (Jeszcze niedawno nie lubiłam deszczu)
POWÓD CZWARTY
Płaszcze, kapelusze i ciemne ubrania. Styl i klasa w jednym.
POWÓD PIĄTY
Swetry. Ciepłe, rozciągnięte swetry.
POWÓD SZÓSTY
Kolorowe liście na drzewach, na ziemi...dosłownie wszędzie.
POWÓD SIÓDMY
Nikt nie wyciąga mnie z domu, mam mnóstwo czasu dla siebie.
POWÓD ÓSMY
Jakoś przyjemniej ogląda się horrory jesienią.
POWÓD DZIEWIĄTY
Więcej inspiracji. (Właśnie jesień bardzo mnie inspiruje)
POWÓD DZIESIĄTY
Cmentarze wyglądają mroczniej niż zwykle, opuszczone budynki kryją w sobie więcej tajemnic. Jesienią wszystko jest niezwykłe i magiczne.
wtorek, 9 sierpnia 2016
MOJA PRACA
Bardzo stresuję się wstawiając tutaj moją pracę. Fakt, że jestem amatorką nie pomaga.
Praca jest z poza ,,Rzeźni numer 23'' (projekt, nad którym pracuję).
Format A4, ołówek
8 sierpień 2016 rok
Praca jest z poza ,,Rzeźni numer 23'' (projekt, nad którym pracuję).
Format A4, ołówek
8 sierpień 2016 rok
czwartek, 4 sierpnia 2016
MUZYKA GRA MI W DUSZY
Z muzyką i tym światem mam tyle wspólnego co niebo a ziemia, czyli nic. Nie gram na żadnym instrumencie, nie potrafię tańczyć, a na dodatek fałszuję jak pijany marynarz, ale nie przeszkadza mi to w słuchaniu i docenianiu artystów.
Czego słucham ? Nie mogę się ograniczyć do jednego stylu muzyki, ale wymienię ulubionych wykonawców.
Pierwszy na mojej liście jest Czesław Mozil, człowiek z oryginalnym głosem i specyficznym sposobem bycia. Lider polsko-duńskiego zespołu Czesław Śpiewa.
Drugie miejsce zajmują razem zespoły Marilyn Manson i Nirvana. Niesamowici, utalentowani, specyficzni i działający na nerwy wielu szarakom- tak właśnie powinni pisać o nich w gazetach.
Na trzecim miejscu znajduje się Gorillaz. Wirtualny zespół, którego członkowie nigdy nie pokazują się osobiście, nawet na koncertach (z wyjątkiem pięciu występów) i rozdaniach nagród.
Czwarte miejsce przypada Andrea Bocelli- śpiewak, tenor, kompozytor (dużo by wymieniać ile jeszcze), którym zaraził mnie nauczyciel od francuskiego z lat szkoły podstawowej.
Jest mnóstwo innych artystów, których słucham. Znajduje się wśród nich MartEon (polecam przesłuchać), HappySad, Daft Punk, Blur i wiele, wiele innych.
Czego słucham ? Nie mogę się ograniczyć do jednego stylu muzyki, ale wymienię ulubionych wykonawców.
Pierwszy na mojej liście jest Czesław Mozil, człowiek z oryginalnym głosem i specyficznym sposobem bycia. Lider polsko-duńskiego zespołu Czesław Śpiewa.
Drugie miejsce zajmują razem zespoły Marilyn Manson i Nirvana. Niesamowici, utalentowani, specyficzni i działający na nerwy wielu szarakom- tak właśnie powinni pisać o nich w gazetach.
Na trzecim miejscu znajduje się Gorillaz. Wirtualny zespół, którego członkowie nigdy nie pokazują się osobiście, nawet na koncertach (z wyjątkiem pięciu występów) i rozdaniach nagród.
Czwarte miejsce przypada Andrea Bocelli- śpiewak, tenor, kompozytor (dużo by wymieniać ile jeszcze), którym zaraził mnie nauczyciel od francuskiego z lat szkoły podstawowej.
Jest mnóstwo innych artystów, których słucham. Znajduje się wśród nich MartEon (polecam przesłuchać), HappySad, Daft Punk, Blur i wiele, wiele innych.
poniedziałek, 18 lipca 2016
AC DC
Chyba każdy z nas w dzieciństwie oglądał/czytał Superman'a, Batmana, Spider-man'a i tak dalej. Przyznać się, kto chciał być niczym bohaterowie z filmów, komiksów i kreskówek ? Zapewne niewiele kobiet mogłoby się podpisać pod tym, że marzyły by zostać herosami. (Przyznaję się bez bicia,że należę do tej mniejszości i nie mam zamiaru się wstydzić. )
A co z kobietami grającymi typowe ofiary losu, trzęsącymi się ze strachu i dającymi porwać ? Na nie także zwracałam uwagę, ale jednak trochę...inaczej. Uważałam, że są ładne, zwracałam dużą uwagę na ich wygląd, a zachowanie wydawało mi się urocze choć na dłuższą metę irytujące. Po skończonej przygodzie, gdy dama została uratowana zagłębiałam się w marzeniach, że to ja ją ratuje i to mi rzuca się na szyję. Jako dziecko nie zdawałam sobie sprawy z tego, że jest to inne. Zawsze wolałam być księciem, rycerzem, superbohaterem niż damą w opałach. Gdy moje koleżanki zaczęły się zakochiwać, a ja nie, tłumaczyłam sobie, że nie znalazłam nikogo odpowiedniego. Nie miałam jeszcze skończonych jedenastu lat, a już pojawiła się moja miłość (wspominałam o niej w poprzedniej notce, nazwałam ją muzą). Fascynowałam się nią bardzo, ale nawet wtedy nie dopuszczałam do swojej świadomości, że mogłam się zakochać. Uświadomiłam sobie to kilka miesięcy później, gdy nie chciała opuścić mojej głowy pomimo ostrych starań. Wtedy zaczął się problem, przynajmniej dla mnie. ,,Co jest ze mną nie tak?''- to pytanie dręczyło mnie naprawdę długo. Wiedziałam,że mama nie lubi takich osób i zaczęłam się nienawidzić.
Gdy ktoś zadawał pytanie: ,,Kto Ci się podoba?'' spuszczałam głowę i cichutko odpowiadałam ,,nikt''. Chciałam wtedy zniknąć i już nie słuchać takich pytań, ale niestety się nie dało. Płakałam nocami przez długi czas, aż w końcu pojawiła się pustka. Nie płakałam, nie byłam nawet smutna...ja zwyczajnie czułam jakbym już umarła. Nocami wpatrywałam się w gwiazdy i rysowałam te rysunki, które skrywały największą tajemnicę. Gdyby ktoś je wtedy przejrzał zrozumiałby od razu, ale nikt ich nawet nie dotknął. Dniami chodziłam do szkoły, uczyłam się i sprawiałam pozory. Było tak, aż do pierwszej gimnazjum, w którym wylądowałam wraz ze swoją pierwszą miłością. Na początku bardzo się cieszyłam i to było moje światełko w tunelu. Niestety szybko zorientowałam się, że pójście do innej szkoły nie sprawi, iż ona się we mnie zakocha. Robiłam wszystko by się jej przypodobać, ale ona najwyraźniej nie czuła tego co ja. Po prostu była dla mnie bardzo miła, a ja źle to odebrałam. Byłam załamana i zaczęłam się okaleczać, szukać ,,miłości'' u innej. Zamiast tego zyskałam same problemy.
Gdy miałam czternaście lat spodobał mi się pierwszy chłopiec. Dwa lata starszy, robiący z siebie pajaca chłopak, który w jakiś sposób sprawił, że moje serce szybciej zabiło. To był naprawdę wielki moment w moim życiu, później zostaliśmy parą. Na krótko, ale jednak. Czy mimo to moja pierwsza miłość zniknęła ? Ależ skąd. Nadal siedziała mi w głowie i nie chciała odejść. Ile bym chłopców nie miała ona nie chciała odejść. Tego samego roku wyjechała, ale w mojej głowie pozostała (na zawsze).
W wieku piętnastu lat zauroczyłam się w pierwszym chłopaku. To było coś więcej niż podobanie. Zostaliśmy parą na długi czas, ale pewne okoliczności sprawiły, że się rozstaliśmy.
Później pojawił się jeszcze jeden mężczyzna, ale ona nadal nie odeszła.
A co z kobietami grającymi typowe ofiary losu, trzęsącymi się ze strachu i dającymi porwać ? Na nie także zwracałam uwagę, ale jednak trochę...inaczej. Uważałam, że są ładne, zwracałam dużą uwagę na ich wygląd, a zachowanie wydawało mi się urocze choć na dłuższą metę irytujące. Po skończonej przygodzie, gdy dama została uratowana zagłębiałam się w marzeniach, że to ja ją ratuje i to mi rzuca się na szyję. Jako dziecko nie zdawałam sobie sprawy z tego, że jest to inne. Zawsze wolałam być księciem, rycerzem, superbohaterem niż damą w opałach. Gdy moje koleżanki zaczęły się zakochiwać, a ja nie, tłumaczyłam sobie, że nie znalazłam nikogo odpowiedniego. Nie miałam jeszcze skończonych jedenastu lat, a już pojawiła się moja miłość (wspominałam o niej w poprzedniej notce, nazwałam ją muzą). Fascynowałam się nią bardzo, ale nawet wtedy nie dopuszczałam do swojej świadomości, że mogłam się zakochać. Uświadomiłam sobie to kilka miesięcy później, gdy nie chciała opuścić mojej głowy pomimo ostrych starań. Wtedy zaczął się problem, przynajmniej dla mnie. ,,Co jest ze mną nie tak?''- to pytanie dręczyło mnie naprawdę długo. Wiedziałam,że mama nie lubi takich osób i zaczęłam się nienawidzić.
Gdy ktoś zadawał pytanie: ,,Kto Ci się podoba?'' spuszczałam głowę i cichutko odpowiadałam ,,nikt''. Chciałam wtedy zniknąć i już nie słuchać takich pytań, ale niestety się nie dało. Płakałam nocami przez długi czas, aż w końcu pojawiła się pustka. Nie płakałam, nie byłam nawet smutna...ja zwyczajnie czułam jakbym już umarła. Nocami wpatrywałam się w gwiazdy i rysowałam te rysunki, które skrywały największą tajemnicę. Gdyby ktoś je wtedy przejrzał zrozumiałby od razu, ale nikt ich nawet nie dotknął. Dniami chodziłam do szkoły, uczyłam się i sprawiałam pozory. Było tak, aż do pierwszej gimnazjum, w którym wylądowałam wraz ze swoją pierwszą miłością. Na początku bardzo się cieszyłam i to było moje światełko w tunelu. Niestety szybko zorientowałam się, że pójście do innej szkoły nie sprawi, iż ona się we mnie zakocha. Robiłam wszystko by się jej przypodobać, ale ona najwyraźniej nie czuła tego co ja. Po prostu była dla mnie bardzo miła, a ja źle to odebrałam. Byłam załamana i zaczęłam się okaleczać, szukać ,,miłości'' u innej. Zamiast tego zyskałam same problemy.
Gdy miałam czternaście lat spodobał mi się pierwszy chłopiec. Dwa lata starszy, robiący z siebie pajaca chłopak, który w jakiś sposób sprawił, że moje serce szybciej zabiło. To był naprawdę wielki moment w moim życiu, później zostaliśmy parą. Na krótko, ale jednak. Czy mimo to moja pierwsza miłość zniknęła ? Ależ skąd. Nadal siedziała mi w głowie i nie chciała odejść. Ile bym chłopców nie miała ona nie chciała odejść. Tego samego roku wyjechała, ale w mojej głowie pozostała (na zawsze).
W wieku piętnastu lat zauroczyłam się w pierwszym chłopaku. To było coś więcej niż podobanie. Zostaliśmy parą na długi czas, ale pewne okoliczności sprawiły, że się rozstaliśmy.
Później pojawił się jeszcze jeden mężczyzna, ale ona nadal nie odeszła.
czwartek, 14 lipca 2016
MASZ PIĘKNĄ DUSZĘ I DUPĘ,MAM CIĘ ZA SZTUKĘ I SZTUKĘ
Gdy zaczynałam moją przygodę z rysowaniem zdawało mi się, że moje rysunki są mdłe, słabe, nudne. Chciałam by były owiane tajemnicą, grozą i seksem. Byłam osobą, która nie miała swojej muzy, ale przyznam, że długo nie musiałam czekać by ją znaleźć. Pojawiła się, gdy miałam jedenaście lat i fascynowała mnie od samego początku. Jej wygląd robił na mnie wrażenie, ale charakter okazał się jeszcze piękniejszy. Była (i nadal pozostaje) moją największą inspiracją. Minęło sporo lat, a mimo to nie znalazłam lepszej (i szukać nie mam zamiaru).
Rysunki, które są nią inspirowane wzbudzają największe zainteresowanie. (Nie, wcale nie jest to naga kobieta, a przynajmniej nie tylko.) Rysuję naprawdę zróżnicowanie, ale nie pozwalam sobie by jeden z czynników wymienionych na początku przeważył resztę. Aktualnie pracuję nad najważniejszym (i pierwszym takim) projektem. Chcę by to co stworzę w jakiś sposób zostało zapamiętane i zawierało sporą cząstkę mnie.
Za każdym razem, gdy rysuję zostawiam kawał siebie w pracy. To co tworzę lepiej obserwować niż patrzeć. Patrząc nie dostrzega się tego co najważniejsze, obserwując można wejść do mojej głowy i zrozumieć moje intencje.
(Myślę, że niedługo coś wstawię ;) )
Rysunki, które są nią inspirowane wzbudzają największe zainteresowanie. (Nie, wcale nie jest to naga kobieta, a przynajmniej nie tylko.) Rysuję naprawdę zróżnicowanie, ale nie pozwalam sobie by jeden z czynników wymienionych na początku przeważył resztę. Aktualnie pracuję nad najważniejszym (i pierwszym takim) projektem. Chcę by to co stworzę w jakiś sposób zostało zapamiętane i zawierało sporą cząstkę mnie.
Za każdym razem, gdy rysuję zostawiam kawał siebie w pracy. To co tworzę lepiej obserwować niż patrzeć. Patrząc nie dostrzega się tego co najważniejsze, obserwując można wejść do mojej głowy i zrozumieć moje intencje.
(Myślę, że niedługo coś wstawię ;) )
Subskrybuj:
Posty (Atom)

